FANDOM


Zabójstwo – wirtualna prezentacja wspomnień genetycznych Altaïra Ibn-La'Ahada z 1191 roku, odtworzona przez jego potomka – Desmonda Milesa w 2012 roku przy pomocy Animusa 1.28.

Opis Edytuj

Zabójstwo (Robert de Sable) 1 (wspomnienie) (AC1) (by Kubar906)

Ceremonia pogrzebowa

Zabójstwo (Robert de Sable) 2 (wspomnienie) (AC1) (by Kubar906)

Altaïr przesłuchuje Marię Thorpe

Zabójstwo (Robert de Sable) 3 (wspomnienie) (AC1) (by Kubar906)

Rozmowa w biurze asasynów

Po uzyskaniu pozwolenia na atak od rafiqa, Altaïr przychodzi na pogrzeb Majd Addina, by tam zmierzyć się z wielkim mistrzem templariuszy Robertem de Sable.

Przebieg Edytuj

  • Wierni: Amen!
  • Imam: Zebraliśmy się, by opłakiwać stratę naszego ukochanego Majd Addina. Zbyt prędko zabrano go z tego świata. Wiem, że czujecie ból z powodu jego odejścia. Ale nie powinniście. Bowiem tak samo, jak rodzimy się z łona, musimy w końcu pewnego dnia odejść z tego świata. To równie naturalne, jak wschód i zachód Słońca. Poświęćcie tę chwilę, by zastanowić się nad jego życiem i podziękować za dobro, które uczynił. Wiedzcie, że pewnego dnia spotkacie go znów w raju.
  • Wierni: Amen!

Robert dostrzegłszy Altaïra w tłumie szepcze imamowi do ucha, po czym wydaje swoim ludziom rozkaz zajęcia pozycji.

  • Imam: Jak wiecie, człowieka tego zamordowali. Próbowaliśmy wytropić jego mordercę, ale okazało się to trudne. Trzymają się kurczowo cieni i uciekają przed każdym, kto chce z nimi walczyć! Lecz nie dziś! Bo wydaje się, że jeden z nich stoi wśród nas! Drwi z nas swoją obecnością! I musi za to zapłacić! Brać go! Przyprowadźcie go tu, by dokonała się sprawiedliwość boża!

Imam wskazał na Altaïra, a ten został zaatakowany przez Roberta, templariuszy i strażników. Altaïr wygrał jednak walkę i powalił swój cel.

  • Altaïr: Zanim umrzesz, chcę spojrzeć ci w oczy.

Altaïr zdejmuje celowi hełm. Spod niego wyłania się kobieca twarz.

  • Maria: Czuję, że spodziewałeś się kogoś innego.
  • Altaïr: Co to za czarnoksięstwo?
  • Maria: Żadne czarnoksięstwo. Wiedzieliśmy, że się zjawisz. Robert musiał się upewnić, że będzie miał czas się oddalić.
  • Altaïr: Więc ucieka.
  • Maria: Nie da się zaprzeczyć, że odnieśliście sukces. Zrujnowaliście nasze plany: najpierw skarb, potem nasi ludzie. Kontrola nad Ziemią Świętą zaczęła nam się wyślizgiwać. Ale potem zobaczył odzyskać to, co skradziono. Obrócić wasze zwycięstwa na naszą korzyść.
  • Altaïr: Al Mualim wciąż ma wasz skarb, a waszą armię już raz pokonaliśmy. Nieważne, co planuje Robert. Nie uda mu się.
  • Maria: Ach, ale teraz nie mierzycie się tylko z templariuszami.
  • Altaïr: Mów do rzeczy.
  • Maria: Robert jedzie do Arsufu z propozycją, by Saraceni i krzyżowcy połączyli siły przeciwko asasynom.
  • Altaïr: To niemożliwe. Nie mają ku temu powodu.
  • Maria: Być może nie mieli, ale teraz im go dałeś. Dziewięć powodów. Ciała, które po sobie pozostawiłeś. Ofiary po obu stronach. Uczyniłeś asasynów wspólnym wrogiem naszym i Saracenów, i dzięki tobie dokona się zniszczenie waszego zakonu. Dobra robota.
  • Altaïr: Nie dziewięć. Osiem.
  • Maria: Jak to?
  • Altaïr: Nie jesteś moim celem. Nie zabiję cię. Możesz odejść, ale nie idź za mną.
  • Maria: Nie muszę. Już i tak za późno.

Altaïr uciekł z cmentarza i pobiegł do biura asasynów.

  • Altaïr: To była pułapka!
  • Malik: Podobno pogrzeb zmienił się w chaos! Co się stało?
  • Altaïr: Roberta de Sable tu nie było. Wysłał kogoś innego. Spodziewał się mnie.
  • Malik: Musisz udać się do Al Mualima!
  • Altaïr: Nie ma czasu. Powiedziała mi, dokąd pojechał, co planuje. Jeśli wrócę do Masjafu, może mu się udać, a wtedy obawiam się, że zostaniemy zniszczeni.
  • Malik: Zabiliśmy większość jego ludzi. Nie da rady zorganizować prawdziwego ataku. Zaraz... powiedziała?
  • Altaïr: Tak, to była kobieta. Wiem, dziwne. Ale nie pora teraz na to. Teraz musimy skupić się na Robercie. Może i przerzedziliśmy jego szeregi, ale to sprytny człowiek. Zmierza do Ryszarda i Ṣalāḥ ad-Dīna, by przedłożyć im prośbę, aby zjednoczyć ich w walce przeciwko wspólnemu wrogowi: przeciwko nam.
  • Malik: Z pewnością się mylisz. To bez sensu. Ci dwaj nigdy...
  • Altaïr: ...ależ owszem. I to tylko nasza wina. Ludzie, których zabiłem, z obu stron konfliktu, ważni dla obu przywódców. Plan Roberta może i jest ambitny, ale ma sens. Może mu się udać.
  • Malik: Posłuchaj, bracie: sprawy przybrały nowy obrót. Musisz wrócić do Masjafu. Nie możemy nic zrobić bez pozwolenia mistrza. Możemy narazić całe bractwo. Myślałem... myślałem, że nauczyłeś się już tego.
  • Altaïr: Przestań chować się za słowami, Maliku! Machasz Kodeksem i jego przykazaniami jak jakąś tarczą! On coś przed nami ukrywa, coś ważnego! To ty mi mówiłeś, że nie możemy wiedzieć nic na pewno, tylko podejrzewać. Podejrzewam, że rozprawa z templariuszami to coś więcej. Kiedy skończę z Robertem, pojadę do Masjafu po odpowiedzi. A może ty możesz tam pojechać?
  • Malik: Nie mogę opuścić miasta.
  • Altaïr: A więc wyrusz między ludzi. Znajdź osoby, które służyły moim ofiarom. Dowiedz się wszystkiego. Masz się za uważnego, może zobaczysz coś, co mi umknęło.
  • Malik: Nie wiem. Muszę to przemyśleć.
  • Altaïr: A więc rób, co musisz, przyjacielu. Na mnie już czas, bym jechał do Arsuf.
  • Malik: Bądź ostrożny.
  • Altaïr: Będę. Obiecuję.

Konkluzja Edytuj

Po poznaniu planów Roberta, Altaïr zignorował rozkazy Al Mualima i na własną rękę pojechał do Arsufu, by tam położyć kres jego planom i w końcu go zabić.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.

Fandom may earn an affiliate commission on sales made from links on this page.

Stream the best stories.

Fandom may earn an affiliate commission on sales made from links on this page.

Get Disney+