Assassin's Creed Wiki
Advertisement
Assassin's Creed Wiki

Prolog – misja Desmonda Milesa, podczas której wraz z Lucy Stillman, Rebeccą Crane i Shaunem Hastingsem przeniósł swoją bazę operacyjną do Sanktuarium pod Villą Auditore w Monteriggioni 16 września 2012.

Opis[]

Podczas ucieczki przed agentami templariuszy dowodzonymi przez Warrena Vidica, Desmond próbował dostać się do konkretnego wspomnienia swojego przodka Ezio Auditore, lecz z pewnego, nieznanego mu jeszcze powodu coś ciągle powodowało jego desynchronizację.

Przebieg[]

Podłączony do Animusa w ciężarówce asasynów Desmond próbuje uzyskać dostęp do pewnego konkretnego wspomnienia swojego przodka, Ezia Auditore, a mianowicie – wspomnienia jego ostatniego starcia z Cesarem Borgią. Niestety występują problemy z synchronizacją. Pierwszym stabilnym chwilowo momentem jest pierwsze spotkanie Cesarego z Eziem pod Vianą. Asasyn atakuje swojego przeciwnika ukrytym ostrzem, lecz jego ręka zostaje zatrzymana.

  • Cesare: Jak mnie odnalazłeś?
  • Ezio: Przywiódł mnie tu Mario Auditore.

Ezio udaje się uszkodzić zbroję Cesarego, lecz Animus ponownie wyrzuca Desmonda ze wspomnienia.

  • Desmond: Uch, Rebecca? Co się dzieje…
  • Rebecca: Muszę przeprowadzić kilka testów, zaraz dam ci znać.

W czasie gdy Rebecca bada problemy z dostępem do wspomnień, Animus szuka dla Desmonda ostatniego stabilnego wspomnienia Ezio. Jest nim ucieczka z krypty pod Kaplicą Sykstyńską. Desmond zmuszony jest odtworzyć osiem kolejnych wspomnień, które poświęcone były atakowi armii papieskiej na Villę Auditore. Po ostatnim, w którym Ezio wybiera się w podróż do Rzymu, Desmond zostaje odłączony z Animusa. Asasyni dotarli do następnej kryjówki.

  • Rebecca: Lucy, nie mogę ustalić pozycji FE Ezio.
  • Desmond: FE? Czy któreś z was mogłoby mi wytłumaczyć, co się dzieje?
  • Lucy: Wybacz, Desmond, chodzi o Fragment Edenu. W Watykanie, Minerwa wspomniała o innych świątyniach, że one są kluczem do powstrzymania tych potwornych rzeczy, które mają się przytrafić Ziemi.
  • Desmond: Jasne.

Rebecca pozostaje wewnątrz, a Desmond, Lucy i Shaun wysiadają z ciężarówki.

  • Lucy: Jestem pewna, że aby odnaleźć te świątynie, musimy mieć Rajskie Jabłko. Minerwa dokonała jakiejś zmiany, gdy go „dotknęła”.

Desmond rozgląda się po okolicy i zdaje sobie sprawę, że zna miejsce, w którym się znajdują.

  • Desmond: Czekaj. Jesteśmy w willi Auditore?
  • Lucy: Tak. To nasza ostatnia kryjówka w Italii. Wygląda na to, że templariusze strzegą granic.
  • Rebecca: Ezio ukrył FE gdzieś w 1507 roku, ale kiedy próbuję dostać się do tej sekwencji DNA, wydaje się, że… on pamięta coś zupełnie innego.
  • Desmond: Niczym wspomnienie we wspomnieniu?
  • Rebecca: Tak. Dokładnie… Może.
  • Desmond: Dokładnie… może?

Do rozmowy włącza się Shaun.

  • Shaun: Wydaje się, że miałaś podobny przypadek w Abstergo, czyż nie?
  • Lucy: W przypadku Obiektu 15 mieliśmy podobną sytuację, ale ona była w ciąży. Wspomnienie ojca i matki płodu rywalizowały ze sobą.
  • Shaun: Desmond w ciąży nie jest. Przynajmnie z tego, co ja widzę. Może po prostu zjadł obfity posiłek.
  • Lucy: Czy możesz przeskoczyć do późniejszych wspomnień?
  • Rebecca: Nie, nie udaje mi się.
  • Lucy: To brzmi znajomo. Nie mieliśmy dostępu do późniejszych wspomnień Altaïra, dopóki Desmond nie poprawił swojej synchronizacji.
  • Shaun: W takim razie możliwe jest, że coś podobnego zdarzyło się tutaj. Sponiewieranie Ezio przenosi się na Desmonda, co destabilizuje pamięć. Albo to, albo Rebecca po prostu nie jest zbyt dobrym inżynierem.
  • Rebecca: Dzięki, dupku.

Rebecca wychodzi z ciężarówki.

  • Shaun: No co? Po prostu wymieniam wszystkie możliwości. I ta jest jedną z prawdopodobnych. Przewrażliwiona…
  • Rebecca: To miejsce nie jest bezpieczne. Zwiad komórkowy widzi wszystko przez ściany.
  • Desmond: Czy nie chodziło ci przypadkiem o zwiad satelitarny?
  • Rebecca: Żartujesz? Abstergo wieki temu przerzuciło się na wieże komórkowe. Fale przenikają przez wszystko, co wystaje nad ziemię. Znajdą nas.
  • Lucy: Nie znajdą. Chodźcie ze mną.

Lucy prowadzi zespół do gabinetu Mario Auditore, lecz tamtejsze przejście do podziemnego sanktuarium nadal jest zablokowane od wewnątrz.

  • Lucy: Jakaś belka blokuje to od środka. Tędy nie wejdziemy.
  • Rebecca: Jaki jest nasz następny ruch?
  • Lucy: Droga po prostu zawraca z powrotem na autostradę. To nie jest najlepsze miejsce dla nas.
  • Rebecca: Czy mamy jakieś plandeki? Musimy przykryć samochód.
  • Shaun: Nie chciałbym podnosić ciśnienia, ale nie mamy zbyt wiele czasu.
  • Lucy: W takim razie pomóż nam, Shaun. Masz jakiś pomysł?
  • Shaun: Nie wiem, może jest jakieś inne wejście do Sanktuarium?
  • Desmond: Hej, chyba coś mam.

Lucy, Shaun i Rebecca zwracają się w stronę Desmonda, który podąża żywym krokiem za wizją spowodowaną efektem krwi. Zespół dociera do murów obronnych wzniesionych nad kopalnią. Tuż za murami znajduje się stog siana. Desmond wspina się na mur.

  • Desmond: Za mną.

Desmond wykonuje skok wiary. Podąża za nim Lucy, lecz ona korzysta z drabiny.

  • Lucy: Desmond, to było całkiem… niesamowite.
  • Desmond: Wydawało się naturalne. Możemy tędy wejść.

Desmond kieruje się w stronę kopalni.

  • Lucy: Dobra robota.

Z murów obronnych odzywa się Shaun.

  • Shaun: To my zaczekamy sobie tutaj, jeśli można… Sami, z wielkimi tarczami nabazgranymi na naszych plecach.

Lucy weszła do kopalni za Desmondem. Latarka, którą się posługują, nie chce zadziałać, więc przez chwilę przemierzają korytarz w całkowitej ciemności.

  • Lucy: Czemu to cholerstwo nie chce…
  • Desmond: Fajnie być poza Animusem.
  • Lucy: Niezupełnie tak wyobrażałam sobie „fajność”.
  • Desmond: Niech zgadnę. Jesteś raczej w typie: „herbatka i w łóżeczku o szóstej”.
  • Lucy: Co? Desmond! Wiem, jak się zabawić.
  • Desmond: Bardzo przekonujące. Taaak… Przekonałaś mnie.
  • Lucy: OK, OK. Jak już uratujemy świat, to się przekonasz.
  • Desmond: Czekaj, mogę to dostać na piśmie?

Lucy reaguje śmiechem. Latarka zaczyna ponownie działać.

  • Lucy: Mamy światło!

Desmond ponownie widzi nałożone na rzeczywistość wspomnienia Ezio.

  • Desmond: Co to było?
  • Lucy: Niczego nie widzę.

Przy pobliskich wrotach, Desmond widzi Ezio sterującego dźwignią.

  • Ezio: Biegiem! Uciekać, zanim soldati (żołnierze) was złapią! Correte! (Biegnij!) Biegnij! Już!

Widząc nadbiegających wrogich żołnierzy, Ezio używa dźwigni, aby przytrzasnąć ich wrotami. Wizja się kończy.

  • Desmond: Tędy uciekli.
  • Lucy: Co?
  • Desmond: Ezio i mieszkańcy. Po ataku. Widzę ich teraz.
  • Lucy: Wiem, że to trudne, ale staraj się rozdzielić wymiary, Desmond. Skup się na teraźniejszości.
  • Desmond: A co, jeśli nie mogę powstrzymać wizji? Ile czasu upłynie, zanim zacznę malować symbole na ścianach?
  • Lucy: Nawet tak nie żartuj. Szesnastka nie żyje. Skupiamy się na teraźniejszości, ok?

Desmond podchodzi do dźwigni i próbuje jej użyć, lecz wrota nie mogą już się w pełni otworzyć, pozwalają jedynie na prześlizgnięcie się jednej, zwinnej osoby.

  • Desmond: Świetnie. Zacięło się.
  • Lucy: Zmieszczę się pod spodem.

Lucy podchodzi do wrót. Desmond używa dźwigni.

  • Desmond: Gotowy.

Lucy przeczołguje się na drugą stronę.

  • Desmond: Dasz radę podnieść tę bramę?
  • Lucy: Nie, chyba że chcesz, bym skończyła jak tamten szkielet.
  • Desmond: Poszukam innej drogi.

Desmond rozgląda się po pomieszczeniu i dostrzega górne przejście.

  • Desmond: Mogę tędy opuścić się do korytarza poniżej.

Desmond używa przejścia.

  • Desmond: Uważaj na nietoperze.
  • Lucy: Gdzie?
  • Desmond: W razie, gdybyś się na jakieś natknęła.
  • Lucy: Przypomnij mi, żebym wystawiła cię na czujkę.

Desmond zwalnia tempo i wydaje się być lekko rozkojarzony.

  • Lucy: Desmond!
  • Desmond: Kolejne duchy.
  • Lucy: Jestem tutaj, tak? Trzymaj się mnie.

Desmond widzi kolejną wizję Ezio, który tym razem pomaga rannej Claudii Auditore.

  • Claudia: Ezio!
  • Ezio: Czy coś na ciebie spadło?
  • Claudia: Nie. Z matką wszystko w porządku?

Wizja kończy się, a Desmond i Lucy odnajdują renesansową windę.

  • Lucy: Desmond? Nie wejdziemy tędy.
  • Desmond: A co powiesz o tym… mogłabyś mnie…
  • Lucy: To zły pomysł.
  • Desmond: To może ja podrzucę cię do góry, a ty złapiesz się krawędzi?
  • Lucy: Ten jest jeszcze gorszy.

Desmond wpada na pomysł, aby oboje użyli windy.

  • Desmond: Za mną.

Desmond wskakuje na podest machiny.

  • Desmond: A co powiesz na to?

Lucy wchodzi na podest i obejmuje Desmonda.

  • Lucy: Co ty chcesz…

Zanim Lucy kończy zdanie, Desmond odcina linę i oboje ruszają w górę i lądują w górnej części korytarza.

  • Lucy: Świetna robota.
  • Desmond: Polecam się na przyszłość.

Desmond zaczyna przemieszczać się po drewnianych belkach.

  • Desmond: Ciekawe, z jakiego okresu pochodzą te tunele.
  • Lucy: Pewnie ze średniowiecza. Na szczęście belki wciąż są w stanie nas utrzymać.
  • Desmond: Wiesz, po tym co widziałem w Animusie… nie byłbym taki pewien.
  • Lucy: Nie chciałam nic mówić, ale faktycznie nieco ci przybyło w talii.
  • Desmond: No cóż…
  • Lucy: Kazałam Rebece nieco powiększyć Animusa.
  • Desmond: Serio?
  • Lucy: Nie.

Desmond i Lucy używają kolejnej windy.

  • Desmond: I do góry.
  • Lucy: Gotowa.

Desmond wbiega do korytarza z ogromnymi posągami.

  • Desmond: Wiesz, gdy byłem tu ostatnio…
  • Lucy: Gdy Ezio tu był.
  • Desmond: Właśnie, miałem na myśli Ezio.
  • Lucy: Nie powinnam cię przez to wszystko ciągnąć. To nie w porządku.
  • Desmond: Hej! A tak zupełnie serio – bawię się jak nigdy w życiu. Dzięki tobie.
  • Lucy: Uważaj gdzie idziesz, ok?

Lucy i Desmond natrafiają na kolejne wrota operowane dźwignią. Desmond wstępuje na jej podest.

  • Desmond: A od kiedy to zajęcie dla mnie?
  • Lucy: Jeśli ja będę ciągnąć za wszystkie wajchy, co zostanie dla ciebie?
  • Desmond: Nic?
  • Lucy: Sprytne.

Desmond sięga po wajchę dźwigni.

  • Desmond: Gotowa?

Desmond uchyla wrota, a Lucy turla się pod nimi do następnego pomieszczenia i po chwili zauważa kolejną dźwignię.

  • Lucy: Znalazłam przełącznik.

Przełącznik otwiera górne przejście, którym do kolejnego pomieszczenia przemieszcza się Desmond.

  • Desmond: Coś się otworzyło.
  • Lucy: Utknęłam tu, ale widzę dźwignię… w tym czymś.
  • Desmond: Świetnie. Dla Ezia kąpiel z Cateriną Sforzą, a dla mnie… Szambonurkowanie.

Desmond uruchamia drugą dźwignię ukrytym ostrzem.

  • Desmond: Mam go!

Dźwignia wyciąga spod wody platformę, za pomocą której Lucy przeskakuje na drugą stronę kanału ściekowego.

  • Lucy: Jest jeszcze jakaś dźwignia. Chodź tutaj.

Desmond wskakuje do kanału i płynie do Lucy.

  • Desmond: O, kurczę! Jest lodowata!
  • Lucy: Przestań jęczeć.
  • Desmond: Łatwo ci mówić. To nie ty pływasz w średniowiecznych odpadkach. Ughhh.

Desmond przedostaje się do platformy, na której stoi Lucy.

  • Desmond: Strasznie cuchnę.
  • Lucy: Przesadzasz.

Za pomocą wspinaczki, Desmond przedostaje się do kolejnej dźwigni.

  • Lucy: Zapamiętaj. To przygoda twojego życia.
  • Desmond: Tak, tak…

Desmond podchodzi do dźwigni.

  • Desmond: Gotowa?
  • Lucy: Jazda.

Desmond pociąga za wajchę dźwigni i umożliwia Lucy dotarcie na jego platformę.

  • Lucy: Dobra, puszczaj!
  • Desmond: Jak to jest, że ty nie bywasz mokra?
  • Lucy: Bo mam ciebie.
  • Desmond: Słodko.
  • Lucy: Prawda?

Lucy i Desmond dotarli do kolejnej windy.

  • Desmond: Mam cię.
  • Lucy: Dzięki.

Po wylądowaniu, Desmond dostrzega kolejne wizje.

  • Claudia: Ezio! Jesteśmy po drugiej stronie. Prędko!

W jednej z wizji, Ezio niszczy most, którym próbują przebiec żołnierze Borgiów.

  • Żołnierz 1: Cazzo!
  • Żołnierz 2: Boże, ratuj!

Desmond zauważa, że mostu nikt nigdy nie odbudował.

  • Desmond: Cudownie. Nie ma mostu. Nie damy rady przez to przeskoczyć.
  • Lucy: Mam pomysł. Musisz mi pomóc. Ustaw się na krawędzi i przygotuj.

Desmond ustawia się na krawędzi.

  • Desmond: Gotów.

Lucy rozpędza się w kierunku Desmonda, który podrzuca ją do góry. Dzięki temu udaje się jej dostać do nienaruszonej części mostu.

  • Lucy: Udało się.

Lucy szuka sposobu, aby pomóc Desmondowi.

  • Lucy: Niech spojrzę…
  • Desmond: A pewnie – śmiało. Ja tu sobie zostanę i umrę w ciemnościach, wśród nietoperzy.

Lucy podchodzi do mechanizmu i próbuje go poluzować. Po odcięciu jednej z lin, obniża się belka, która umożliwia Desmondowi przedostanie się na drugą stronę.

  • Lucy: Przeskakuj!
  • Desmond: Dobra robota.
  • Lucy: Nietoperze będą rozczarowane.
  • Desmond: Chwilowo.

Desmond widzi kolejną wizję żołnierzy Borgiów wkraczających do podziemi.

  • Żołnierz 3: Soldati! (Żołnierze!) Znalazłem wejście!

Desmond podchodzi do drzwi, którymi wchodzili żołnierze, lecz są one zablokowane.

  • Desmond: Można by przypuszczać, że te schody dokądś prowadzą.
  • Lucy: Ale tak nie jest.
  • Desmond: Och, życie jest pełne rozczarowań.

Lucy i Desmond przechodzą do kolejnej komnaty.

  • Lucy: Zaczekam tutaj.
  • Desmond: Jasne. Pozwól, że polecę opuścić ten most przed tobą.
  • Lucy: Ostatni ja opuszczałam!
  • Desmond: I na pewno to będzie twój ostatni.
  • Lucy: Ha ha. Ale śmieszne.

Desmond uruchamia mechanizm, który pozwala Lucy do niego dołączyć.

  • Desmond: Załatwione!
  • Lucy: Dziękuję ci, Desmondzie!

Lucy i Desmond docierają do kolejnego zniszczonego mostu.

  • Lucy: Teraz moja kolej.

Desmond podrzuca ją do mechanizmu, a ona obniża kolejną belkę.

  • Lucy: Proszę!
  • Desmond: Dzięki. To jakiś początek.

Lucy zatrzymuje się przed kolejnym mechanizmem.

  • Lucy: Czaruj waść.

Desmond wspina się do kolejnej dźwigni i uruchamia platformę, przy której stoi Lucy.

  • Desmond: I do góry!
  • Lucy: Dzięki. Dobry z nas zespół.

Desmond ustawia się przed krawędzią kolejnego mostu.

  • Desmond: Ok.

Lucy obniża kolejną belkę.

  • Lucy: Jazda, Desmond! Ruszaj się! Widzę Sanktuarium.

Desmond i Lucy wchodzą do Sanktuarium. Przed oczami Milesa pojawia się kolejna wizja Ezio.

  • Desmond: Łau… Wygląda tak… staro. Ezio musiał tu wrócić długo po ataku. Ale dlaczego?
  • Lucy: Desmond!
  • Desmond: Racja. Otwórzmy te drzwi.

Lucy i Desmond podchodzą do wejścia do biura Mario Auditore, lecz ich uwagę przykuwa rysunek trójkątów na ścianie. Za pomocą wzroku orła, Desmond odczytuje trzy liczby: 1419, 1420, 1421.

  • Desmond: Coś tu jest…
  • Shaun: Możesz otworzyć ten cholerny regał, Desmond?

Desmond odblokowuje przejście.

  • Rebecca: Udało się wam!
  • Shaun: Najwyższy, cholera, czas.

Shaun zauważa rysunek.

  • Shaun: Co to jest?
  • Desmond: Wygląda na coś, co Ezio po sobie pozostawił. Są tu jakieś cyfry: 1419, 1420 i 1421.

Desmond łapie się za głowę z powodu bólu.

  • Lucy: Może powinieneś się na chwilę położyć.
  • Desmond: W porządku. Nic mi nie jest.

Rebecca kończy swój zwiad Sanktuarium i wraca do zespołu.

  • Rebecca: Jejku! Zbudowali to naprawdę solidnie. Ani śladu uszkodzeń strukturalnych. Nie ma też sygnału komórkowego. Powinno tu być bezpiecznie. Rozstawmy Animusa na dole.

Zespół rozkłada swoje przyrządy w Sanktuarium.

  • Lucy: OK. Wygląda na to, że wszystko gotowe. Shaun, ukryj samochód w mieście. I upewnij się, że nikt cię nie śledzi.

Shaun bierze kluczyki, lecz nagle się zatrzymuje.

  • Shaun: Co… co tak do licha cuchnie?
  • Desmond: To moje ciuchy.
  • Shaun: Śmierdzą, jakbyś pływał w ściekach.
  • Desmond: To był pomysł Lucy.
  • Rebecca: Czekajcie, ludzie. Potrzebujemy zasilania. Jest tu niedaleko linia, do której mogę się wpiąć, ale ma małą moc.

Rebecca bierze urządzenia, które znajdowały się na jej biurku, i wręcza je Desmondowi.

  • Shaun: No tak, oczywiście. Taaak, taaak. Czy życzycie sobie czegoś jeszcze? No wiecie, może nieco kawioru? A może jakieś stylowe okrycie machnąć na drutach? Nie? Świetnie. Za mną.

Desmond i Shaun wychodzą na powierzchnię. Obaj zatrzymują się przed skrzynką z bezpiecznikami.

  • Shaun: Rozejrzyj się po Monteriggioni za skrzynkami bezpieczników. Te małe dynksy Rebeki przekażą niewielkie ilości elektryczności do linii, która biegnie pod willą. Nie pytaj, jak to działa. Gdybym to rozumiał, nie byłbym matołkiem od chowania auta.

Desmond podłącza urządzenia do czterech skrzynek i wraca do Sanktuarium.

  • Desmond: Wróciłem.
  • Lucy: W samą porę. Słońce wstaje.
  • Rebecca: Tak! Uruchomione. Możemy zaczynać.
  • Shaun: Tęskniliście za mną? Nie? Nikt? Halo, przecież nadaję dość głośno! Halo! Pracoholicy.
  • Lucy: Zaczynajmy.

Przed podłączeniem się do Animusa, Desmond rozmawia z członkami swojego zespołu. Podchodzi do Shauna.

  • Desmond: Masz jakiś pomysł, co to za liczby pod rysunkiem?
  • Shaun: 1419, 1420 i 1421. Może coś w związku z wojną stuletnią. Albo czekaj… w 1419, papież Marcin V przybył do Florencji, zgadza się? Wyjechał do Rzymu w 1420, a w tym samym roku Brunelleschi rozpoczął budowę Duomo. A w 1421… w 1421… myślę, że muszę trochę więcej poszperać.

Innym razem Desmond pyta Shauna o samo Monteriggioni.

  • Desmond: I co, jak ci się podoba Monteriggioni?
  • Shaun: To nie jest Monteriggioni. Monteriggioni istniało w Renesansie. Zapytaj mnie, jak wyglądało miasto w 1554, kiedy zdobyła je Florencja, to ci opowiem.
  • Desmond: Ha. Sądziłem, że spodoba ci się i dziś. Nie wygląda, jakby wiele się tu zmieniło.
  • Shaun: Dokładnie! Historia to nauka o zmianach. Zmiany to życie. Kiedy rzeczy się nie zmieniają, to znaczy… że umarły.

Desmond rozmawia też z Lucy.

  • Desmond: Co mamy zamiar zrobić w związku z Abstergo?
  • Lucy: Przeczekamy. Gdy tylko znajdziemy Jabłko, skontaktuję się z naszymi zespołami w Europie. Lecz do tej chwili, jak Italia długa i szeroka, jesteśmy zdani na siebie.
  • Shaun: Przydałaby się pomoc z góry.
  • Lucy: Nasi najlepsi asasyni zajmują się zbieraniem informacji o starcie satelity templariusza. Wytypowaliśmy kilka miejsc w USA, Chinach i Rosji, ale nie mamy jednoznacznych śladów.

Innym razem Desmond pyta Lucy o inne zespoły.

  • Desmond: Co robią inne zespoły?
  • Lucy: Walczą z Abstergo o Fragmenty Edenu. Wedle mojej wiedzy, Abstergo nic nie wie o świątyniach i Jabłku Ezio. Może choć raz jesteśmy krok przed nimi.

Desmond podchodzi do Rebeki.

  • Desmond: Wyglądasz na zapracowaną.
  • Rebecca: Byłam zajęta łataniem nowych systemów naszego bobasa. Teraz już będzie tylko lepiej.
  • Shaun: Czy Desmond będzie teraz w stanie uwolnić swoje wspomnienia?
  • Rebecca: W rzeczy samej.

Innym razem Desmond pyta Rebekę o jej zainteresowania.

  • Desmond: Zawsze się interesowałaś technologią?
  • Rebecca: Nie, sportem, ale kiedyś złamałam nogę i zaczęłam zajmować się komputerami. Kto by pomyślał, że programerka może być równie fajna, jak wpinanie się w deskę i skok ze śmigłowca?
  • Shaun: Dla twojej wiedzy – może powinnaś sobie zbadać gruczoły nadnerczy. No wiesz… bo to nie jest normalne.

Desmond podłącza się do Animusa.

  • Rebecca: Jak może zauważyłeś w samochodzie, udało mi się nieco udoskonalić Animusa i także dodać nowy program treningowy. Możesz tu ćwiczyć wszystkie umiejętności odzidziczone po przodkach. Pokażę ci jedną z misji.

Desmond wypełnia misję krótkiej serii zabójstw.

  • Rebecca: Przez pulpit Animusa masz dostęp do większej liczby misji VR. Kiedy ukończysz sesje treningowe, dodam więcej wyzwań. Żeby powstrzymać swoją podświadomość przed odrzucaniem późniejszych wspomnień Ezio, musisz je przeżyć w kolejności takiej, w jakiej zapisał je jego kod genetyczny. Zaznacz dla mnie Sekwnecję 2, Desmondzie. Dobrze… wybierz ją, a zobaczysz wspomnienia w jej wnętrzu. Kiedy odblokujesz wspomnienie, dzięki temu menu możesz przeżyć je tyle razy, ile chcesz.
  • Desmond: A co, jeśli są wspomnienia, o których wolabłym zapomnieć?
  • Lucy: Desmond, to bardzo ważne. Jeśli potrzebujesz przerwy, wyloguj się z Animusa. Możesz wyjść z maszyny, kiedy tylko chcesz.
  • Desmond: Jestem gotowy. Nie martw się.
  • Rebecca: Jeszcze jedno. Kiedy poprawiasz synchronizację poprzez uruchamianie wydarzeń tak, jak Ezio je przeżył, możesz nawet odkryć stłumione wspomnienia. OK, zaczynajmy. Zaznacz pierwsze wspomnienie.

Animus ładuje kolejne wspomnienie.

Konkluzja[]

Desmond, Lucy, Rebecca i Shaun dotarli do kolejnej kryjówki, w której bezpiecznie mogą się kryć przed poszukującymi ich agentami templariuszy.

Błędy tłumaczeniowe[]

  • Podczas jednej z rozmów w podziemiach Monteriggioni, Lucy wspomina o tym, że Desmond przybrał na wadze. W angielskiej wersji gry to Desmond pierwszy o tym wspomina, mówiąc że zbyt dużo czasu spędza w Animusie.
    • W angielskiej wersji gry użyte są słowa: "After all this time in the Animus…", co w polskiej wersji językowej zostało błędnie przetłumaczone na „Wiesz, po tym co widziałem w Animusie…”.

Ciekawostki[]

Advertisement