FANDOM


Listy wojenne – elementy do zbierania, występujące w Assassin's Creed: Rogue.

Assassin's Creed: Rogue Edytuj

Jest to zestaw 35 listów z lat 1733-1751, które były wysyłane do wielu zakątków świata zarówno przez asasynów, jak i templariuszy. Wszystkie rozrzucone były po obszarze północnego Atlantyku, doliny rzeki i Nowego Jorku. Shay Cormac zebrał całą kolekcję.

Antó,

Nie przyjmuję Twojej propozycji pomocy. Zebrałem swoje własne Bractwo, wyzwoleńców z plantacji. Mam swoich wiernych akolitów i niczego więcej mi nie trzeba. Oni z radością zginą za naszą sprawę.

Nie przyjmuję Twoich apeli o pokój. Nie będzie pokoju, dopóki Francuzi plenią się na całej wyspie Saint-Domingue niczym zaraza. Co wiesz o pokoju ty, wychowany przez tak miękkiego Mentora, jakim był Ah Tabai? Gdybym ja znalazł artefakt Prekursorów, nie zostałby zniszczony! Używałbym go tak często, jak tylko możliwe.

Moja wiedza o Bractwie płynie z samego jej źródła. „Laa shay'a waqi'un moutlaq bale kouloun moumkine”. Rozumiem te słowa tak, jak ty nigdy nie będziesz zdolny. Moje Kredo jest czyste, nie splamione stuleciami słabości i kompromisów.

Jeżeli Twoi tak zwani asasyni staną przeciwko mnie, mogą zginąć. Jeżeli twoi tak zwani Maroni będą chcieli do mnie dołączyć, zginą na pewno. Wszystko prowadzi do śmierci. Niech to będzie śmierć Francuzów.

Port-au-Prince

François Mackandal

Mistrzu Waszyngtonie,

Trzy lata temu zdobyłem dziennik Edwarda Kenwaya. Natchniony odkryciem Obserwatorium, poświęcił on wiele lat życia na poszukiwanie innych zabytków po Pierwszej Cywilizacji.

Odkrył szereg krypt w Italii, o których już wiedzieliśmy. Znalazł świątynię wydrążoną w skałach twierdzy Alamut. Ale w najciekawszych ustępach swojego diariusza dzielił się podejrzeniami, że coś zostało ukryte w Nowym Świecie – a miałoby to być miejsce tak wielkie, że Obserwatorium będzie wyglądać przy nim jak wychodek.

Chcę znaleźć tę wielką świątynię. Stawiam to jako najwyższy cel dla mojego Zakonu i poświęcę mu wszystko, co posiadam. Napisałem do naszych braci zakonnych na całym świecie. Cokolwiek tam znajdziemy, technologię czy wiedzę, użyjemy jej, aby zaprowadzić nową erę pokoju.

Jako mistrz templariuszy opanowałeś wszelką potrzebną wiedzę i zasłużyłeś za tę szansę. Jesteś teraz moimi oczami i uszami w Nowym Świecie. Nie zawiedź mnie, Lawrence.

Niech Ojciec Zrozumienia Cię prowadzi.

Reginald Birch

Mentorze,

Przybyłem do koloni brytyjskich na północy. Choć ze smutkiem myślę, że już nigdy się nie spotkamy, ani nie będę mógł skorzystać z Twych mądrych rad, ożywia mnie myśl, że czeka mnie zadanie zbudowania Bractwa, które mogłoby równać się z tym, jakie stworzyłeś w Tulum.

Spotkała mnie jednak niespodzianka: nie jestem pierwszym asasynem na tych ziemiach. Poznałem człowieka o nazwisko John de la Tour z potężnego i szacownego rodu z Adadii na północy. Twierdzi on, że wykonuje rozkazy rady asasynów z Francji.

De la Tour usiłuje zbudować siatkę informacyjną, aby łatwiej odkrywać potencjalne zagrożenia dla kolonii. Wyznaje on teorię, że Nowy Świat niechybnie zawiera artefakty Prekursorów i zabytki po nich. I choć mniemam, że templariusze i tak pojawią się tu, aby zaczerpnąć z nieprzebranej skarbnicy miejscowych bogactw naturalnych, wieść o pozostałościach po Tych, Którzy Byli Przed Nami spowoduje, że spadną na kolonie jak nagła burza. John zamierza odkryć takie miejsca wcześniej, a jednocześnie stworzyć Bractwo, aby móc je chronić.

John de la Tour jest rzutki, przyciąga ludzkie spojrzenia i przez pewien czas lękałem się, że wyda sekret istnienia Bractwa. Ale byłem w błędzie. Jego urok służy mu, aby zwodzić ludzi, w biały dzień kryje się za swoim uśmiechem niczym za zasłoną. Ludzie wiedzą, że to człek zamożny i niebezpieczny, ale nie mają podstaw, aby zapytać, dlaczego. Poza wszystkim, jest też niebywałym arogantem. Lubię go, ale mu nie ufam. Ciekawym, czy będziemy umieli współpracować ze sobą.

Twój uczeń,

Achilles

Norfolk, Wirginia

Wielki Mistrzu,

Nie udało mi się odkryć w Orleanie żadnych ruin Prekursorów. Wierzę jednak, że udało mi się znaleźć trop artefaktu od stuleci uważanego za zagubiony. Asasynka o imieniu Shao Jun posiadała coś w rodzaju Puzdra Prekursorów, które miało dziwną moc. Puzdro pozostawało w Chinach przez około sto lat po jej śmierci. Uważam, że Asasyni potajemnie wywieźli je z Chin na galeonach z Manili płynących do Acapulco.

Prawdopodobnie artefakt pojawi się gdzieś w Indiach Zachodnich. Od zabójstwa wielkiego mistrza Torresa to dla nas mało dostępna część świata, bo asasyni bardzo tam okrzepli.

Być może należałoby wywołać konflikt między imperiami europejskimi, aby móc szukać artefaktu pod osłoną wojny?

Niech prowadzi Cię Ojciec Zrozumienia.

John Harrison

Manila

Mistrzu Harrison,

Teraz, kiedy Portugalia zdecydowała się postawić na handel z Indiami i Dalekim Wschodem, w coraz większym stopniu jesteśmy na łasce Arabów omańskich. Wkrótce trzeba będzie nam wycofać się na południe.

I choć zgadzam się z Tobą i Wielkim Mistrzem, że w sercu Afryki może czekać na nas wielka liczba artefaktów Prekursorów, tędy do nich nie dotrzemy.

Jeżeli Ty i Twój Ryt nie jesteście w stanie nam pomóc, przynajmniej nie wtrącajcie się w nasze sprawy.

Niech prowadzi Cię Ojciec Zrozumienia.

Lourenço de Noronha

Mozambik

Mentorze,

Ruszyłem za Johnem de la Tour w jego strony ojczyste – na północ. Nie w smak mi tutejsza pogoda, za bardzo nawykłem do klimatu Indii Zachodnich. Ale nie pokażę temu arogantowi, jakie katusze muszę znosić.

Przybyliśmy do Quebecu, aby odszukać Mathieu Leveillego, niewolnika z Martyniki, który został zakupiony przez władze francuskie, aby służył jako kat. Mówiono, że posiada on wiedzę na temat Pierwszej Cywilizacji. Spóźniliśmy się. Chłodne powietrze było zbyt ostre dla tego biedaka i zmarł z chorób we wrześniu zeszłego roku.

Wszelako nie wszystko stracone. Aby wyleczyć melancholię Leveillego, władze zakupiły dla niego żonę z Indii Zachodnich. Małżeństwo nie doszło do skutku, więc została wystawiona na sprzedaż. John de la Tour, wiedziony instynktem, zakupił ją. Choć niedługo mogła przebywać w towarzystwie chorego przez strach przed zakażeniem, kat wyznał jej swoje najtajniejsze sekrety, a ona zobowiązała się ich strzec.

Zapytałem ją o imię. Odrzekła mi, że właśnie ochrzczono ją jako Angelique-Denise, ale wcześniej inny właściciel nadał jej inne miano. Powiedziałem jej, że nie ma już pana, a jej wolność rozpoczyna się od chwili, kiedy może sama wybrać dla siebie imię. Roześmiała się – a jakże zachwycający był to śmiech! – i odrzekła, że odtąd ma na imię Abigail.

Zmieniłem zdanie na temat Johna de la Toura.

Twój uczeń,

Achilles

Quebec

Mentorze,

Ze smutkiem przyjmuję wieści, że zdrowie Cię opuszcza. Mam tylko nadzieję, że ten list jeszcze dotrze do Ciebie na czas.

Przybyliśmy do Louisbourga w poszukiwaniu kryjówki Nicolasa Courta, dalekiego krewnego Antoine'a Courta, religijnego przywódcę hugenotów. Nicolas to hermetysta i oddaje się studiom nad mitologią tubylczych ludów Nowego Świata. De la Tour uważał, że będzie on wiedział, gdzie szukać ruin po Prekursorach.

Pojechaliśmy z nim razem z Abigail w przebraniu niewolników. Podstęp ten sprawił, że krew mi w żyłach nieraz zawrzała, ale dzięki niemu de la Tour sprawiał wrażenie człeka niezwykle bogatego. Otworzyło to wiele drzwi, do których w przeciwnym razie trzeba by kołatać w bardziej gwałtowny sposób. Abigail koiła mój gniew i często rozmawialiśmy o dziwnych kolejach losu, jakimi toczyły się nasze żywoty aż do tej chwili.

Nie mamy wiele czasu. Wojny w Europie przenoszą się do Nowego Świata, a wojska brytyjskie podeszły pod Louisbourg. Razem z Johnem próbowaliśmy apelować do władz francuskich, ale Francuzi zdecydowali się nie umacniać miasta. Jak twierdzą, za wszelkie straty ściągną kontrybucje w traktacie pokojowym. Zaiste, pochwały godna oszczędność, szkoda tylko, że nader kosztowna, jeśli chodzi o ludzkie życie. Razem z Johnem zrobiliśmy, co się dało, aby przygotować się do bitwy, podczas gdy Abigail szukała kryjówki Courta w mieście.

W końcu wybiła sądna godzina. John oddał mi swoje szaty asasyna. Powiedział, że templariusze z pewnością zbliżają się, a może nawet już są w Nowym Świecie – i nadszedł czas, aby założyć Bractwo. Uścisnął mi dłoń, nazwał mnie Mentorem, a potem wyszedł z twierdzy, aby samotnie zaatakować Brytyjczyków – żeby wywalczyć dla mnie czas na wykonanie naszej misji.

Abigail odkryła kryjówkę. Była pusta, zupełnie jakby Nicola Court wiedział, że go szukamy.

Pozostawił po sobie tylko kartę ze słowami „SZUKAJ KOBIETY Z NIEBA”.

Muszę wyjechać z Akadii. Kobieta z Nieba to mit Irokezów, więc razem z Abigail uciekamy do Nowego Jorku i tam wreszcie rozpocznę budowę mojego Bractwa.

Życzę, aby dni które jeszcze Ci pozostały, upłynęły w pokoju i bez cierpienia, Ah Tabai. Dziękuję za wszystko, co mi dałeś. Nigdy Cię nie zapomnę.

Twój uczeń,

Achilles

Louisbourg

Panie Gist,

W tym momencie ślemy do siebie listy wypełnione tajemnymi planami i możemy jeno modlić się, że dotrą bezpiecznie. Musimy założyć kompanię, albo nawet ich grupę, które posłużą jako zasłona i nasza sieć łączności.

Pan Johnson z Nowego Jorku został ostatnio mianowany na pułkownika wojowników Sześciu Plemion. Jest to człek dobrze osadzony w miejscowym handlu, a w dodatku jego kontakty z Mohawkami mogą przysłużyć się nam w przyszłości. Sugeruję, aby bezzwłocznie rozpocząć przyjazne podchody do tego człowieka.

Tymczasem planuję wpłynąć na moich teściów, aby stworzyć kompanię handlową nieco bliżej domu.

Niech prowadzi Cię Ojciec Zrozumienia.

Lawrence Waszyngton

Wirginia

Szanowny Señor Ulloa,

Jak rozumiem, Waszmość jest człowiekiem nauki, który popadł w niewolę Jego Wysokości podczas powrotu z Ekwadoru do Hiszpanii. Cóż za nieszczęście pana spotyka w tej długiej podróży! Proszę przyjąć ode mnie przeprosiny w imieniu mojego kraju, który zdecydował się Pana uwięzić.

Choć sam jestem jeno prostym człowiekiem interesu, wielce doceniam ogromne wysiłki, jakie ludzie tacy jak Pan czynią na całym świecie w imię krzewienia cywilizacji.

Reprezentuję pewien zakon, który jest żywotnie zainteresowany postępem nauki. Jesteśmy obecni we wszystkich narodach świata i podejrzewam, że mógł Waszmość już spotkać się z jego członkami, choć nigdy nie ujawnili oni swojej przynależności.

Pragnę użyć moich wpływów, aby wprowadzić Pana do Akademii Królewskiej w Londynie. Po świecie rozsiane są pewne antyczne przedmioty, które chciałbym odszukać i zdobyć. Wierzę, że Waszmość będzie mógł pomóc mi w tym dziele.

Pański przyjaciel,

Reginald Birch

Londyn

Mistrzu Harrison,

Nie wiem, z jakich to źródeł korzystasz, ale po starannym przeszukaniu Lizbony z okolicami nie znalazłem śladu zabytków Prekursorów. Mniemam, że tym razem Pańskie rozpoznanie zawiodło.

Jeżeli to wszystko, powrócę do swoich obowiązków. Narody wokół nas czubią się, a to zawsze sprzyja handlowi. Czas zająć się pilniejszymi sprawami.

Przykro mi, że nie mogę usłużyć Ci w tej materii.

Niech prowadzi Cię Ojciec Zrozumienia.

Jorge Duarte Correia Pinto

Santa Maria de Belem

Bracia i siostry,

Piszę do Was z wieścią, że w Nowym Świecie tworzy się nowe Bractwo. Mam już sprzymierzeńców pośród kolonistów angielskich i francuskich oraz tubylczych ludów tej ziemi.

Podobne listy rozesłałem po całym znanym świecie. Wierzę, że za każdym dniem łączność między nami będzie się poprawiać. Jeżeli moje Bractwo ma odnieść sukces, będziemy potrzebowali sojuszników ze wszystkich imperiów, każdej płci i każdej rasy, którzy wyznają wspólną sprawę: Kredo.

Wierzę, że mogę i Was widzieć w tej liczbie.

Wasz,

Achilles

Achillesie,

Nadir Szach zginął z mojej ręki, chociaż diabeł zdołał zabić dwóch moich braci.

Niestety na skutek szatańskich sztuczek diament Koh-i-noor dostał się w ręce Ahmeda Szacha, wodza afgańskiego.

Muszę natychmiast ruszyć za nim, jeżeli chcemy odzyskać dla nas ten Fragment Edenu.

Choć moje serce raduje się na wieść, że mam sprzymierzeńców na całym świecie, żałuję, że nie będzie mi dane osobiście poznać Ciebie i Twojej sprawy.

Bądź zdrów,

Salah Bej

Ghuczan

Wielki Mistrzu,

Uznałem, że ucieszysz się, jak usłyszysz, że odnalazłem Twojego zbłąkanego kundla. Haytham rozpytuje się wszędzie, co się stało z tym jego przygłupim tatusiem.

Ale nie martw się, łajdak nadal nic nie podejrzewa. Musiałem tylko ukatrupić tego uszatego gamonia, żeby zamaskować Twój udział w sprawie.

Nie wiem, czy w ogóle Cię to obchodzi. Masz przecież diariusz Edwarda Kenwaya i wszystkie te jego fantasmagorie i „sekrety” o ludziach, co żyli zanim powstał człowiek. Nonsens.

Kiedy Cię spotkałem, byłeś człowiekiem honoru, dyscypliny i zasad. Byłeś ucieleśnieniem wszystkiego, dzięki czemu czemu nasz Zakon stał się wielki. A teraz – spójrz na siebie. Zgorzkniały starzec opętany bujdami. Bardziej zainteresowany jakąś pisaniną, niż walką o pokój.

A zatem, jeżeli nie masz nic przeciwko, Wielki Mistrzu, pozostawię Cię Twoim księgom i wrócę do dzieła zaprowadzenia pokoju pośród ludzkości, gdzie tylko się da. Ostrzegam jeno, że jeśli trafi mi się okazja policzyć z Haythamem Kenwayem, to z niej skorzystam. Gdyby to ode mnie zależało, zabiłbym go razem z ojcem.

Niech prowadzi Cię Ojciec Zrozumienia.

Podpułkownik Edward Braddock

Bergen-op-Zoom

Mademoiselle Madeleine de I'lsle

Sprawne rządy panny nad interesami ojca nie uszły naszej uwadze. Awans panny do ścisłych elit Nowego Orleanu nie uszedł naszej uwadze. Także i fakt odkrycia przez pannę naszego Zakonu, kryjącego się pod powierzchnią wydarzeń. Zwróciła panna na siebie nasze oczy.

Wiemy, że chce panna wstąpić w nasze szeregi. Oto nasza propozycja.

Uważamy, że coś o ogromnej wartości spoczywa pod kamieniami starożytnych Majów na półwyspie Jukatan. Nasze przedsięwzięcie będzie wymagało dużych ilości surowców, w tym stałej dostawy siły roboczej, której można się łatwo pozbyć.

Jeżeli panna w swoim sprycie zdoła zaspokoić nasze potrzeby, zadbamy, aby jej władza i wpływy nigdy nie zostały ograniczone przez fakt urodzenia w tej nędznej kolonii.

Przyjmując ten list, wyraziła panna zgodę na nasze warunki. Proszę oczekiwać na dalsze rozkazy.

Niech prowadzi Cię Ojciec Zrozumienia.

Magdalaine Lévesque

Wielki Mistrzu Birch,

Niech wolno mi będzie błagać Cię, jak jeden Wielki Mistrz drugiego, o użyczenie mi Twych agentów lub wpływów we władzach do wsparcia mojej walki przeciwko imperiom francuskiemu i osmańskiemu – oraz asasynom, którzy pociągają tam za sznurki.

Nasz konflikt z Osmanami ma korzenie jeszcze w nieudanym oblężeniu Sulejmana, sojusznika asasynów. Teraz nie atakują z otwartą przyłbicą, ale szukają raczej okazji, aby wzniecić rewoltę wśród moich muzułmańskich niewolników. Nie jest też żadna tajemnicą, że asasynów w Paryżu korzysta z wpływów we władzach i wojsku, aby powstrzymać ogromne postępy Wielkiej Brytanii.

Podaj swą cenę, Mistrzu Birch, a ja ją zapłacę.

Niech prowadzi Cię Ojciec Zrozumienia.

Manuel Pinto da Fonseca

Malta

Do Williama Johnsona

Kompania Wschodnioindyjska wkrótce natrafi na twardy opór wobec swoich dalszych działań, jeżeli królestwo Majsuru nadal będzie rosło w siłę.

Jako że Ty i Twoja kompania posiadacie świeże doświadczenia w realizacji jednocześnie celów gospodarczych i spraw Zakonu na ziemiach okupowanych, wszelkie porady, jakich mógłbyś udzielić naszym ludziom będą bardzo wyczekiwane.

Asasyni w tych stronach świata są niczym duchy. Wiemy, kim są, ale nigdy nie udaje się ich znaleźć. Wrośli głęboko w samą mitologię tego miejsca.

Niech prowadzi Cię Ojciec Zrozumienia.

John Harrison

Kalkuta

Wielki Mistrzu Birch,

Moi informatorzy z Port-au-Prince donoszą mi, że Mackandal podziela Twoje zainteresowanie pozostałościami po Pierwszej Cywilizacji. Zbiera takie przedmioty. Szepce się o jakimś „Sercu Bractwa”, fragmencie większego artefaktu, który wykradła niewolnica o imieniu Jeanne, związana z członkami jego Bractwa.

Jeanne została sprzedana w zeszłym roku pewnemu kupcowi, ale szczęśliwym zrządzeniem losu był to Philippe Olivier de Grandpré, właściciel tutejszej konkurencyjnej kompanii w Nowym Orleanie. Jeżeli może Pan użyć swoich wpływów w świecie pieniądza, aby popsuć mu interesy, myślę, że uda mi się nawiązać z nim stosunki poprzez małżeństwo i obietnicę odbudowy świetności jego przedsiębiorstwa.

Jak zawsze, pozostaję wdzięczna za Pańską wiarę w moją osobę.

Niech prowadzi Cię Ojciec Zrozumienia.

Madeleine de I'lsle

Nowy Orlean

Szanowny Panie Johnson,

Niezwykle miło mi Pana poznać. Wielki Mistrz Birch podjął starania, abym został mianowany na stanowisko sekretarza wspaniałego księgozbioru hrabiego Heinricha von Bünaua, liczącego około 40 000 tomów zawierających wyjątkową wiedzę. Oficjalnie moim zadaniem jest pomóc hrabiemu przy pisaniu książki na temat Świętego Cesarstwa Rzymskiego, ale tak naprawdę będę szperał pośród rzeczonych 40 000 ksiąg w poszukiwaniu wszystkiego, co pomoże Wielkiemu Mistrzowi odkryć dawne siedziby albo potężne artefakty Prekursorów.

Jakąż wspaniałą ideą jest owa Pierwsza Cywilizacja! I jaką śmiałą wizję ma Wielki Mistrz Birch. Od dawna wierzyłem, że jedyną drogą jaką mamy do wielkości to naśladowanie starożytnych. Kiedy jednak pierwszy raz sformułowałem tę myśl, chodziło mi o Greków i Rzymian. Ale jeżeli moglibyśmy być tacy, jak Ci, Którzy Byli Przed Nami, nic nie mogłoby nas powstrzymać. Jestem ciekawy, jaką sztukę tworzyła Pierwsza Cywilizacja? Czy znali muzykę? Co uważali za piękne?

Ale przechodzę już do sedna mojej korespondencji. Jeżeli natrafi Pan na jakiekolwiek tomy dotyczące historii i mitologii ludów tubylczych, które was otaczają, proszę o przesłanie egzemplarza do niżej podpisanego, tak abym mógł włączyć je do swoich badań. Tak bardzo chciałbym opublikować książkę o Prekursorach! To moja nowa, choć sekretna obsesja. Mniemam jednak, że musi mi wystarczyć wydawanie książek o sztuce człowieka.

Niech Ojciec Zrozumienia Cię prowadzi.

Johann Joachim Winkelmann

Nothnitz

Señor Achilles,

Choć rozpoczęliśmy już wstępne prace projektowe nad okrętem dla Twojej floty asasynów, nie uda nam się zbudować go tutaj w Hiszpanii.

Martwi nas rosnąca obecność brytyjska w naszym rejonie. Choć z pozoru może wydawać się, że to zwykła sprawa w dobie szalejącego imperializmu, podejrzewamy, że u źródeł tej działalności stoi zakon templariuszy. Podobno ich Wielki Mistrz w coraz większym stopniu opętany jest legendami o rasie Prekursorów. My wolimy się skupiać na bardziej doczesnych sprawach i szykujemy apel do korony hiszpańskiej, aby przygotować się na wszelkie konflikty, jakie nas czekają.

Nasze projekty posyłam do rady asasynów we Francji. Uważam, że w chwili obecnej w nich najłatwiej będzie znaleźć sojuszników.

Z wyrazami szacunku,

Gaspar Velasquez

Cartagena, Hiszpania

Monsieur d'Abbadie,

Wyobrażam sobie, że zadajesz Pan sobie pytania, dlaczego nie jest Pan już więźniem Imperium Brytyjskiego. Jako że jesteś Pan osobą bezdennie głupią, pozwolę sobie to Panu wyjaśnić:

Oficjalnie Pańskie zwolnienie było jednym z pomniejszych postanowień traktatu Aix-la-Chapelle. Nieoficjalnie – to ja Pana uwolniłem. Jesteś Pan mało widoczny – albo inaczej mówiąc, kompletnie zbędny – zarówno z punktu widzenia Pańskiego kraju, jak i całej rasy ludzkiej. Tak czy inaczej, odtąd należysz Pan do mnie.

Jestem czymś w rodzaju człowieka interesów i potrzebuje kogoś mało widocznego. Wkrótce otrzymasz Pan stanowisko w biurach marynarki i zacznę korzystać z Pańskich miernych talentów administracyjnych. Z pewnością są one większe niż umiejętności marynarskie. Na początek będziesz Pan moimi oczami i uszami. Niewielkie zadania za niewielka zapłatę. Z biegiem czasu, zaczniesz Pan również być moim głosem, a i nagroda będzie... głośniejsza.

Nie spodziewam się, że od razu zrozumiesz Pan, o co chodzi. Wiedz Pan tylko jedno: służysz Wielkiemu Mistrzowi i szlachetnej sprawie.

Charles Gabriel, baron de l'Esperance

Paryż

Achillesie,

Dziękuję za Twoje uprzejme zaproszenie do wstąpienia do Bractwa, ale muszę odmówić. Niedawno poślubiłem córkę mojego sierżanta i jestem zobowiązany służyć jedynie armii Niderlandów.

Dziękuję za Twoje wyrazy uznania dla moich umiejętności i zaangażowania. Dziękuję również za Twoją troskę o mnie, choć jest ona zupełnie zbędna. Nie pozwolę, aby zasady społeczne powstrzymały mnie przed pełnieniem moich obowiązków. Ufam, że jako człowiek, który wierzy w wolność, zrozumiesz moją decyzję.

Życzę powodzenia we wszystkich przyszłych przedsięwzięciach.

Twój przyjaciel,

Jan Van Ant Breda

Drogi Achillesie,

Otrzymaliśmy wieści, że król angielski Jerzy II zaoferował pomoc w opłaceniu floty dla króla Szwecji Fryderyka I, która właśnie powstaje w naszych stoczniach. Podejrzewamy, że dwór króla Jerzego może być spenetrowany przez naszych wrogów.

Od 1738 roku korzystamy ze Szwedzkiej Kompanii Lewantu jako zasłony. Wszelako nie wiedzie nam się dobrze jako przedsiębiorstwu handlowemu. W świetle aktywności templariuszy w stoczniach i naszych własnych skromnych zasobów, z żalem stwierdzamy, że nie pomożemy Ci zbudować statku dla Twojego młodego Bractwa. Czy możemy zalecić raczej kontakt z radą asasynów we Francji?

Z radością przyjęliśmy wieść, że tworzysz Bractwo w Nowym Świecie i żałujemy, że nie możemy bardziej Cię wesprzeć.

Twoi Bracia ze Sztokholmu.

Achillesie,

Rada asasynów ma przyjemność zawiadomić Cię, że budowa twojego okrętu się zakończyła. Wykonali go najznakomitsi szkutnicy z Brestu. Nazwano go Aquila, od konstelacji, której najjaśniejsza gwiazda to Altair.

Statek czeka na Ciebie i Twoją załogę. Życzymy wszelkiego powodzenia.

Nicolas de Saint-Prix

Paryż

Mistrzu Harrison,

Z żalem muszę zawiadomić, że nie możesz wziąć udziału w naszym soiree. Madame de Pompadour zapragnęła zobaczyć morze i król Ludwik XV wybrał nasze urokliwe miasto jako miejsce, gdzie spełni się jej życzenie. Wizyta z pewnością zrujnuje skarbiec miejski, ale to nas przecież zanadto nie martwi, prawda?

Ufam, że Wielki Mistrz Birch ma się dobrze. Interesy między naszymi przedsiębiorstwami toczą się dość przyzwoicie. Na jego prośbę zaczęliśmy poszerzać zakres działań w koloniach i rozpoczęliśmy poszukiwania pozostałości po prekursorach. Nawiązaliśmy też kontakt z Madeleine de I'lsle w Nowym Orleanie.

Rozmawiamy także z naszymi pobratymcami z Hiszpanii, którzy są dość aktywni w tamtym regionie. Sugerują oni, że choć dostęp do Jukatanu przez Indie Zachodnie jest obarczony sporym ryzykiem, to droga przez kolonie angielskie może być bezpieczniejsza.

Proszę podziękować Wielkiemu Mistrzowi Birchowi za jego niezwykle przydatne dary. Niech będzie spokojny, że zawiadomimy go, jak tylko dokonamy odkrycia.

Niech Ojciec Zrozumienia Cię prowadzi.

Magdalaine Lévesque

Le Havre

Mistrzu Waszyngton,

Jestem wielce niezadowolony z miernych wyników, jakie osiągacie w koloniach. Rozmaici moi agenci na całym świecie niestrudzenie szukają Fragmentów Edenu, podczas gdy Pan i Pańska zbieranina zaprzątacie sobie głowę jedynie tworzeniem prywatnej poczty.

Co więcej, doszły mnie słuchy, że bractwo asasynów uwiło sobie gniazdo gdzieś pod Nowym Jorkiem. To po prostu nie do przyjęcia.

Podjąłem kroki, aby przenieść jednego z moich agentów do kolonii. Ten człowiek nazywa się George Monro. Choć góruje nad Panem stopniem i urodzeniem, będzie Pańskim podwładnym, jako że Pan lepiej rozumie naturę tamtego zakątka świata. Wysyłam go jednak po to, aby rozwiązał problemy. Uczyń Pan z niego dobry użytek.

Proszę oczekiwać dalszych rozkazów

Niech prowadzi Cię Ojciec Zrozumienia.

Reginald Birch

Troyes, Francja

Drogi Ojcze,

Przybyłem na Kubę. Od czasu śmierci Wielkiego Mistrza Torresa półświatek Hawany spoczywa w rękach szalonej asasynki Rhony Dinsmore.

Dinsmore jest już w podeszłym wieku, ale wciąż pozostaje dobrze chroniona. Obawiam się, że nie powstanie tu żaden Ryt, dopóki jej Bractwo nie zostanie wycięte w pień. Lękam się, że Indie Zachodnie mogą być dla nas stracone.

Przez jakiś czas pozostanę na Hawanie. Będę poszukiwał tego puzdra Prekursorów z całą gorliwością. Mam nadzieję, że moja praca w tym miejscu wystarczy, aby wyrównać wszelki dług, jaki nasz ród ma wobec twego przeklętego Bircha.

Twój lojalny syn,

Rafael Joaquín de Ferrer

Hawana

Panie Achillesie,

Pańska Aquila to chyba najpiękniejszy statek, jaki widziały moje oczy. Zwinna to panienka, tańczy na falach lekko i bez wysiłku. Mój Niezłomny wygląda przy niej jak krowa bez nogi, ale ta krowa dalej unosi się na falach dzięki Pańskiej rychłej interwencji.

Ocalił Pan moją zasoloną skórę, ale co najważniejsze, ocalił Pan moją sprawdzoną załogę. Nawet gdybym dorobił się dziesięciu fortun i oddał je Panu, nie wyrównałbym tak wielkiej przysługi.

Będę niezwykle zaszczycony, mogąc przygotować szlak handlowy między koloniami, a pańskimi wspólnikami w Europie. Sam nawet podejmę się takiej podróży, jeżeli nadarzy się okazja. Niech Pański człowiek, kawaler de la Verendrye skontaktuje się ze mną, kiedy będzie gotów, a natychmiast zabierzemy się do dzieła.

Jedno tylko pytanie mnie nurtuje: zawsze Pan jest taki poważny? Sprawia Pan nieodparte wrażenie człowieka przedwcześnie podstarzałego.

Z poważaniem,

Robert Faulkner

Halifax

Wielki Mistrzu,

Musimy natychmiast zaprzestać wysyłki niewolników z wyspy Goree. Znajdujemy się za blisko dwóch dużych centrów handlu niewolnikami. Saint-Louis w Senegalu i Gambii na południu.

Zdaję sobie sprawę, że brak świeżej siły roboczej bardzo spowolni prace w Chichén Itzá, ale jeżeli będziemy dalej działać, ryzykujemy, że wrogowie dowiedzą się o naszym istnieniu. Już teraz krążą przesadzone pogłoski o handlu niewolnikami na Goree. Z pewnością można poszukać niewolników bliżej miejsca badań. Francuskie lub hiszpańskie kolonie w Indiach Zachodnich wydają się dobrym źródłem.

John Harrison

Wyspa Goree

Wielki Mistrzu,

Z żalem donoszę, że nie odnaleźliśmy żadnego puzdra Prekursorów. Być może jednak odkryliśmy coś znacznie większego – wielkie miasto Majów. W mojej skromnej opinii powinniśmy bez zwłoki rozpocząć wykopaliska. Proszę o pozwolenie na skierowanie dużej ilości zasobów i siły roboczej do Meksyku.

Rafael Joaquín de Ferrer

Chichén Itzá

Achillesie,

Choć jestem pod wielkim wrażeniem tempa wzrostu Bractwa w koloniach, odczuwam rosnący niepokój, że ignorujesz moje ostrzeżenia o zakusach rytu brytyjskiego zakonu templariuszy.

Reginald Birch przetrząsa cały świat w poszukiwaniu artefaktów Prekursorów i dotarły do nas informacje, że wkrótce zwróci swe oczy na kolonie. Jeżeli... nie. Kiedy to zrobi, z pewnością pośle tam swojego najniebezpieczniejszego agenta, Mistrza Haythama Kenwaya.

Templariusze już teraz mogą znajdować się w Nowym Świecie. Bez wątpienia nieraz się z nimi ścierałeś. Ale nie spotkałeś jeszcze istoty tak przebiegłej, jak templariusz brytyjski. Z lekiem myślę o dniu, kiedy być może sam będę musiał zmierzyć się z Kenwayem i zaklinam, posłuchaj mojego wołania o ostrożność.

Moja następna misja wiedzie mnie na Korsykę, więc muszę przygotować się do podróży. Skontaktuję się z tobą tak szybko, jak to będzie możliwe.

Twój w Bractwie,

Miko

Londyn

Mój drogi kawalerze,

Z przykrością słucham o problemach, jakie miałeś z kapitanem Aquili. Taki okręt zasługuje na najlepszego kapitana i dlatego ja nie mogę stanąć za jej sterem. Nie jestem go wart. Sprowadziłbym tylko na niego ruinę, a tego sobie nie mógłbym wybaczyć.

Czuję się jednak na siłach, aby posłużyć jako pierwszy oficer. Będę opiekował się okrętem, jakby był on moim własnym ciałem. I zadbam starannie o to, aby załoga tak samo go traktowała.

Zanim jednak postawię stopę na pokładzie, napotkałem na przeszkody leżące znacznie bliżej nas. Podejrzewam, że dwie z francuskich kompanii transportowych należą do templariuszy: firma rodu Lévesque z Francji i przedsiębiorstwo rodziny de I'lsle z Luizjany. Ślą one na morze dwa razy więcej statków niż zazwyczaj, ale ich profity nie rosną. Co ukrywają te diabły?

Nadal musimy zająć się zabezpieczeniem naszych tutejszych spraw, zanim będę mógł z czystym sumieniem porzucić dotychczasowe życie i w pełni dołączyć do Waszej sprawy.

Do tego czasu uczynię, co mogę, aby pomóc, bo mam przeczucie, że przed Wami mroczne czasy. Lękam się, że nadciąga sztorm, a prawie nigdy się nie mylę co do pogody. Z poważaniem,

Robert Faulkner

Saint John's

Panie Gist,

Bogini Fortuna była po mojej stronie i nie musiałem szukać wymówki, aby pozostawić mojego brata w tropikach. Jerzy złapał lekką ospę, więc udało mi się wymknąć do Port-au-Prince, kiedy on dochodził do siebie. Cieszę się, że zwalczył chorobę, choć pewnie pozostaną mu po niej blizny. To bystry chłopiec i mam nadzieję ocalić jego wrażliwe serce od brutalnej rzeczywistości naszych najpoważniejszych spraw.

Kiedy już znalazłem się na Haiti, nie szczędziłem ani chwili, aby wytropić asasynów. Na ich czele stoi jednoręki herszt Maronów o nazwisku François Mackandal. To najbardziej szalony tyran, jakiego moje oczy widziały. Śledziłem jego człowieka, Vendrediego, do wejścia do jakiejś groty. Planowałem zastawić pułapkę i schwytać go, kiedy będzie wychodził. Ale kiedy oczekiwałem cierpliwie, nadeszło trzęsienie ziemi. Asasyn wybiegł ze szczeliny, ale nogi zmiażdżyły mu spadające skały. Obiecałem uwolnić go, jeżeli zdradzi mi kryjówkę Mackandala. Tak zrobił, a ja poderżnąłem mu gardło. Chciałem zbadać jaskinię, ale wejście zostało przywalone.

Wielki chaos po trzęsieniu okazał się doskonałą osłoną i mogłem zbliżyć się do obozu Mackandala. Wykradłem mu dwa Fragmenty Edenu: dziwne Puzdro Prekursorów i tajemniczy Manuskrypt.

Kiedy otrzymasz ten list, będę już w drodze powrotnej do Wirginii. Przygotuj się. Nasze prawdziwe dzieło właśnie się rozpoczyna. Po powrocie będziemy mogli podzielić się dobrymi nowinami z Wielkim Mistrzem w Londynie. Być może wreszcie doceni moje przywództwo w koloniach.

Niech prowadzi Cię Ojciec Zrozumienia.

Lawrence Waszyngton

Barbados

Wielki Mistrzu,

Na Florydzie pod rządami Alonso Fernandeza de Heredii sprawy toczą się gładko. Założono już magazyny morskie, a władze hiszpańskie będą starały się zaludnić okolicę. Niczego innego nie oczekiwałem zresztą od pierwszego gubernatora templariusza w tym regionie od czasów Laureano Torresa, Panie świeć nad jego duszą.

Tak jak mu polecono, de Heredia śle wojska, które nękają siły brytyjskie tu w Georgii, aby odwrócić uwagę od naszych działań. Niewolnicy, którzy trafiają na Florydę, są sprawnie kierowani do de Ferrera w Meksyku. Zalecam, aby Fernandeza jak najszybciej mianować również gubernatorem Jukatanu, jako że obiekt, który bada de Ferrer, będzie potrzebował ochrony przed oczyma wścibskich.

Zalecam również, aby Zakon opuścił Florydę. Choć asasynów nie widziano tam od stuleci, w koloniach północnych działa już nowe bractwo i Floryda stoi przed nimi otworem. Proponuje Luizjanę jako nową bazę dla naszych działań związanych z wykopaliskami z Chichén Itzá. Ta kobieta, de I'lsle, jest bezwzględna i skuteczna. Sądzę, że awans na mistrza templariuszy z zadaniem nadzorowania prac w Chichén Itzá byłby dla niej logicznym następnym szczeblem kariery.

Niech Ojciec Zrozumienia Cię prowadzi.

John Harrison

Savannah, Georgia

Witaj, ojcze.

Sytuacja z Port-au-Prince nadal jest niewesoła. Ani śladu Vendrediego i zaczynam podzielać Twoje podejrzenia, że Mackandal posłał go gdzieś w jakimś złowrogim celu. Myślę, że nie żyje, ale raczej to nie trzęsienie ziemi go zabiło.

Nasze kontakty w koloniach na północy pozwoliły ustalić, że Lawrence Waszyngton powrócił ze skradzionymi artefaktami. W tamtych okolicach działa twój dawny druh, Achilles. Sugeruję, abyś go odnalazł.

Ja zostanę tutaj i będę robił, co w mojej mocy, ale umysł Mackandala coraz rzadziej odnajduje równowagę. Lękam się, że teraz, kiedy trzeba zaczynać wszystko od początku, nasz obłąkany Mentor posunie się do jakiegoś naprawdę szalonego czynu. Jak obiecałem, będę pilnował go, jak najlepiej umiem.

Mam nadzieję, że kiedy zakończysz swoje sprawy w koloniach, powrócisz tutaj. Pomóż mi odnowić nasze bractwo i odbudować nasz dom na Saint-Domingue. Prowadź mnie do zwycięstwa.

Babatunde Josèphe

Port-au-Prince

Drogi Achillesie,

Pamiętasz swoją cioteczkę Rhonę? Byłeś jeszcze szkrabem, kiedy ostatni raz Cię widziałam. Nie dawaliśmy Ci nawet nosić ostrza, ale ze wszelkich stron słyszę, że mamy powody do dumy z Twojego dzieła na północy.

Piszę do Ciebie po tak długim czasie, bo chyba tym razem narobiłam sporego bałaganu. Można by myśleć, że jako mistrzyni asasynów zawiadująca Hawaną nie mam czasu ani sił, aby bawić się w romanse z tą oszałamiającą czeredą młodych, pięknych mężczyzn, jacy wędrują tutejszymi ulicami. Z drugiej strony, uważam, że powinnam korzystać z każdej okazji, aby się zabawić, bo Bóg wie najlepiej, że młodsza się nie robię. Przynajmniej powinnam być mądrzejsza i nie pakować się do łoża z templariuszem. Znowu.

Mam nadzieję, ze nie czynię ci przykrości tymi moimi sprośnymi myślami? Zawsze był z Ciebie taki poważny chłopiec. Tak czy inaczej, łajdak nazywa się Rafael Joaquín de Ferrer. Uciekł z Hawany, zbierając pewne przedmioty powierzone mi przez Ah Tabaia: starożytne mapy półwyspu oraz część mojej korespondencji z innymi asasynami w Indiach Zachodnich.

Tutejsze sprawy są bardziej napięte niż mięśnie na muskularnych plechach de Ferrera. Hiszpanie, Francuzi i Brytyjczycy – wszyscy chcą zawładnąć moim pięknym miastem. Moi ukochani asasyni rwą się, aby ruszyć za de Ferrerem i go ukatrupić, ale potrzebuję ich wszystkich w Hawanie, aby chronić ludność przed następnym śmiertelnie nudnym konfliktem między mocarstwami. Zajęcia mamy tyle, co zawsze, ale nie smakuje mi ono, jak dawniej. Gdzie się podziały tamte wspaniałe przygody, kiedy ścigaliśmy się z templariuszami w poszukiwaniu potężnych artefaktów, zaginionych w odmętach historii? Teraz to tylko potyczki o piędź ziemi między miernotami reprezentującymi swoje odległe kraje. Może to kolejny powód, dla którego dałam się omamić temu umięśnionemu diabłu. Przy nim znowu czułam się młodo.

De Ferrer jest Hiszpanem z pochodzenia, więc jeżeli nie będzie go w Meksyku, pewnie skryje się w którejś nieodległej kolonii – na Florydzie albo nawet we francuskiej Luizjanie. Jeżeli go tam napotkasz, bądź dobrym chłopcem i wbij mu sztylet w szyję od starej ciotuni.

Rhona Dinsmore

Hawana

Zobacz też Edytuj

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.