Assassin's Creed Wiki
Advertisement
Assassin's Creed Wiki

Śmietanka towarzyska - wirtualna prezentacja wspomnień genetycznych Arna Doriana z 5 maja 1789 roku, odtworzona przez użytkownika Helixa w 2014 roku przy pomocy Helixa.

Opis[]

Po nieudanej próbie dostarczenia przesyłki dla Françoisa de la Serre Arno wraca do rezydencji.

Przebieg[]

  • Arno: (Dobry wieczór), Olivierze. Czy (pan) de La Serre już wrócił?
  • Olivier: (Pan) de La Serre ma wrócić późno.
  • Arno: No cóż... Mogę zatem spędzić trochę czasu z Élise...
  • Olivier: Możesz sobie pomarzyć. (Panienka) jest na prywatnym balu. Wydanym na jej cześć. W pałacu.
  • Arno: Zabawa? Nie zostałem zaproszony.
  • Olivier: Konie też nie.
  • Arno: Jestem pewien, że po prostu zapodziała gdzieś moje zaproszenie. Znajdę inny sposób, by się tam dostać.

Arno zaczyna odchodzić, jednak po chwili zatrzymuje się, zorientowawszy się, że wciąż ma przy sobie przesyłkę dla pana Françoisa.

  • Arno: "Późno", to znaczy kiedy?
  • Olivier: Może za godzinę, może za trzy. Może wcale. Nie zwykłem przepytywać znaczniejszych od siebie.
  • Arno: W takim razie zaczekam tutaj...

Arno wchodzi na górne piętro rezydencji.

  • Arno: Nie powinienem wychodzić, póki nie zostawię listu. Mógłbym wsunąć list pod drzwiami. Znalazłby go od razu po powrocie.
  • Olivier: Wio, wio!

Arno wsuwa przesyłkę pod drzwi gabinetu pana de La Serre.

  • Arno: No i proszę. Udało się z lekkim zaledwie opóźnieniem. A teraz... do pałacu. Och. W tych łachmanach nie dostałbym się nawet do kanałów, a co dopiero na bal.

Na piętrze pojawia się służący, który w rękach niesie eleganckie ubrania pana de La Serre.

  • Arno: Tutaj, tutaj, (mój przyjacielu). Pozwól, że ja się tym zajmę.
  • Służący: Dziękuję ci, młodzieńcze.

Arno odbiera od służącego kostium Françoisa, po czym przebiera się i wyrusza na bal. Późnym wieczorem dociera przed bramę pałacu.

  • Strażnik bramy: Maksymilian Robespierre! Bez osób towarzyszących!
  • Arno: Arno. (Kawaler... du Thélème!)
  • Strażnik bramy: Zaproszenie, (proszę).
  • Arno: No właśnie, miałem je oczywiście, ale po drodze...
  • Strażnik bramy: Nie ma zaproszenia, nie ma wstępu. Proszę opuścić kolejkę. Następny. Charles Gabriel Sivert! Dwoje gości. Następny, proszę!

Arno odchodzi i poza zasięgiem wzroku strażnika bramy wchodzi przez ogrodzenie na teren pałacu.

  • Gość 1: Ależ zbiegowisko.
  • Gość 2: Owszem.
  • Gość 3: Zostańmy tylko tak długo, jak nakazuje grzeczność. Jestem zmęczona.
  • Gość 4: Jak sobie życzysz.

Potem wspina się po ścianie i przez okno dostaje się do wnętrza budynku.

  • Strażnik 1: Trzeci stan stoi na skraju buntu, a ci bale sobie urządzają...
  • Strażnik 2: A tak w ogóle to co to za okazja?
  • Strażnik 1: Nie jestem pewien. Chyba coś w rodzaju ceremonii wtajemniczenia córki de La Serre'a.

Arno przemyka po cichu obok pary strażników.

  • Gość 5: Madeleine, wracaj na przyjęcie!
  • Strażnik 3: Kiedy będzie ta zmiana warty?

Strażnik podchodzi do okna.

  • Strażnik 3: Spójrz na tego. Jestem pewien, że same jego buty kosztują więcej niż mój miesięczny czynsz.

Arno omija strażnika i wchodzi na balkon.

  • Gość 6: Niemożliwe!
  • Gość 7: Ależ tak! Klnę się na Boga, w jej peruce była klatka dla ptaków! A w środku małe gołąbki.

Arno przeskakuje między balkonami.

  • Strażnik bramy: Ty tam! Stój! Złaź!
  • Arno: Wpuścisz mnie, jeśli posłucham?
  • Strażnik bramy: Co takiego? Oczywiście, że nie!
  • Arno: W takim razie, skoro to dla ciebie bez różnicy, mniemam że zostanę tutaj.
  • Strażnik bramy: Ejże, złaź no!

Arno przechodzi przez kolejne pomieszczenia.

  • Sivert: Widzimy się później w ogrodzie, tak?
  • Roi des Thunes: Oczywiście.
  • Le Peletier: Niezłą mamy dziś frekwencję.
  • Lafrenière: Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio zebraliśmy się w takim gronie.
  • Le Peletier: To musiało być przy okazji tej sprawy z...
  • Lévesque: Byłabym wdzięczna, gdybyś o tym nie wspominał.
  • Le Peletier: Madame.

Arno wchodzi na salę balową. Jakaś kobieta chwyta go za rękę i kłania się.

  • Kobieta: (Chcesz zatańczyć, nadobny młodzieńcze?)

Arno zauważa Élise wśród tłumu.

  • Arno: (Dziękuję pani, ale innym razem.)

Arno zaczyna podążać za Élise.

  • Gość 8: Już myślałem, że motłoch, ani chybi, wznieci dzisiaj bunt.
  • Gość 9: Słyszałeś króla. Nowe podatki i ani słowa o ustępstwach w kwestii reprezentacji.
  • Gość 8: Banialuki i brednie. Niższe klasy zawsze potrzebowały jedynie silnej ręki, która by im przewodziła.
  • Gość 10: Widziałaś, co ona ma na sobie?
  • Strażnik bramy: Rozejść się i znaleźć go! Byle filut nie będzie robił ze mnie durnia!
  • Gość 11: Powiem ci szczerze, że żal mi jej ojca...

Élise zaczyna biec.

  • Arno: Zawsze uwielbiała się ścigać.

Élise znika za drzwiami jednego z pomieszczeń. Gdy Arno przebiega przez nie dziewczyna łapie go za rękę i zaciąga do innego pokoju.

  • Élise: Widzę, że narobiłeś trochę zamieszania.
  • Arno: Cóż mogę rzec? Zawsze miałaś na mnie zły wpływ.
  • Élise: To ty byłeś gorszy.

Arno i Élise całują się.

  • Élise: Masz na sobie surdut mojego ojca?
  • Arno: A ty suknię?
  • Élise: Nawet nie zaczynaj. Czuję się w tym owinięta jak mumia.
  • Arno: To musi być nie lada okazja, żeś w takim przyodziewku.
  • Élise: Ani trochę. Prawdę rzekłszy, same mecyje i ceremonie. Nudy na pudy.
  • Arno: Cóż, wszyscy na tym tracą, gdy nie zapraszasz mnie na swoje przyjęcia.
  • Élise: Próbowałam, ale ojciec był niewzruszony.
  • Arno: Twój ojciec?

Jeden ze strażników zaczyna pukać w drzwi.

  • Strażnik 4: Kto tam jest? (Otwierać!)
  • Élise: Idź! Odwrócę ich uwagę.
  • Arno: Co takiego? Wyrzucasz mnie z przyjęcia?
  • Élise: To... nie takie proste. Później ci wyjaśnię, a teraz: za okno.
  • Arno: O, nie. Nie, nie chcesz chyba, żeby powtórzyła się historia z sadem!
  • Élise: Nie bądź dzieckiem. Jestem pewna, że tym razem nie ma żadnych psów. Idź!

Élise otwiera drzwi pokoju i zaczyna rozmawiać ze strażnikiem, a Arno tymczasem wymyka się przez okno.

  • Élise: O rety! To chyba nie był jednak pokój bilardowy, prawda?
  • Strażnik 4: Ścigamy intruza, (panno) de La Serre. Widziała go pani?
  • Élise: Nie! Nie sądziłam, że one potrafią same wtaczać się po schodach! I jakże miałyby dostać się aż tutaj z królewskich ogrodów?

Arno wchodzi do pomieszczenia przeszukiwanego przez strażników.

  • Strażnik 5: Mógłbym mieć teraz służbę na przyjęciu, ale nie...
  • Strażnik 6: Strata czasu... Tu nikogo nie ma.

Arno przechodzi przez kolejne pomieszczenia.

  • Strażnik 7: I kto niby miałby się tu pojawić?
  • Strażnik 8: Stawiam dziesięć do jednego, że przed świtem będę musiał czyścić buty z czyichś rzygowin.

Arno wydostaje się z budynku i przechodzi do ogrodu, w którym przebywa pan François de La Serre, który chwiejnie się porusza.

  • Arno: Dobrze się czujesz, (panie)? Czyżby za dużo królewskiego szampana?

Pan de La Serre upada martwy na ziemię.

  • Arno: (Panie?)

Arno podbiega do trupa.

  • Arno: (Pan) de La Serre! (Panie) de La Serre!

Zza jednego z filarów wychodzi zakrwawiony Sivert z nadziakiem w ręku i udaje zszokowanego.

  • Roi des Thunes: Sivert, odejdź!
  • Sivert: Straż! Na pomoc! Morderstwo!

Kilku strażników podbiega do Arna i zwłok pana de La Serre. Jeden z nich ogłusza młodzieńca.

  • Strażnik 9: (Mój Boże), on zabił pana de La Serre!

Konkluzja[]

Arno dostał się na przyjęcie w pałacu, jednak został niesłusznie oskarżony o zabójstwo pana de La Serre i ogłuszony.

100% synchronizacji[]

Żeby osiągnąć stuprocentową synchronizację z Arnem, należy:

  • nie wdać się w konflikt w trakcie ucieczki z pałacu.
Advertisement